89 days to PolandVolley – Jak zakochać się na nowo i od nowa – „Siatkarskie K.O.C.H.A.M.”

Kibice, a także Ci ludzie, którzy czytając to łapią się za głowę, bo są i tacy. ZACZNIECIE BYĆ KIBICAMI, gwarantuję Wam! W 90 dni się tak stanie.
Na 89 dni przed Mistrzostwami Świata rozmienimy na drobne nasze siatkarskie KOCHAM – czyli jak pokochać od nowa, kiedy kocha się bardzo i jak się zakochać, kiedy jeszcze się nie kocha.

W TLE PUŚĆCIE SOBIE TO - MEGA EFEKT!!!

K jak Kibice, którzy są w tej dyscyplinie najlepsi na świecie bez wątpienia. Co roku na meczach reprezentacji od niemowlaków po zaawansowanych emerytów wypełniona jest hala! Nie ma ograniczeń wiekowych! Nie ma animozji klubowych! To idzie w cień! Gwarantuję Wam, że jeżeli przejedziecie się na mecz – nie będzie osoby, która serdecznie się na hali do Was nie uśmiechnie :). Czujesz się jak w domu, z każdym po wygranym secie możesz się przytulić i przybić piątkę! Nie znasz kogoś, kto siedzi po twojej prawej/lewej stronie na meczu? Nic prostszego! Wystarczy powiedzieć „Cześć”, a nagle znajdziecie milion tematów do rozmowy i wspólnie przeżyjecie mega chwilę na meczu! Spróbujcie w tym sezonie!

O jak Obrona – Nasza drużyna jako jedna z nielicznych w Europie może pochwalić się tym, że ma najlepiej broniących zawodników – dlaczego? Bo w naszej grupie praktycznie KAŻDY ma predyspozycje i w trakcie akcji biegnie za piłką jak za najcenniejszym skarbem! Tutaj nie ma żadnych zahamowań… Barierka? Kamery? Bandy reklamowe? LUDZIE? To w tych sekundach nie ma większego znaczenia, bo liczy się PIŁKA, GRA, PUNKT, MECZ!

C jak Cel – Celem Kibiców jest zapewnianie bezpieczeństwa psychicznego siatkarzom, ja się nie boję tego powiedzieć. Dzięki kibicom chłopaki powinni mieć komfort, czuć wsparcie siódmego zawodnika i wierzyć, że nie są sami przez cały okres od maja do października. Celem siatkarzy jednak nie jest wykorzystywanie tego zaufania, ale sprawianie, że pogłębi się ono, a relacja zaciśnie. Celem sportowym są oczywiście zwycięstwa, które z pełnym przekonaniem stwierdzenia – dokonują się w absolutnej kooperacji kibiców i siatkarzy. Jedno wynika z drugiego i jedno jest drugiemu potrzebne, jak tlen.

H jak Huśtawka – Huśtawka nastrojów, którą mimo wszystko kochamy, bo wtedy nie popadamy w rutynę. Raz wygramy, raz przegramy. Raz jesteśmy na wozie, raz pod, ale zawsze do meczu podchodzimy skoncentrowani i nawet jeżeli ponosimy porażkę – PODNOSIMY GŁOWY, bo znamy swoją wartość. Kochamy tą adrenalinę, kochamy zwyciężać, kochamy chcieć coraz więcej, ale POTRAFIMY przyjąć porażkę, bo jesteśmy prawdziwymi Kibicami. Potrafimy oddać klasę przeciwnikowi, potrafimy w trudnych momentach nie wytykać błędów i nie oceniać. Potrafimy nie wydawać wyroków, tylko kreować nową rzeczywistość!

A jak AS – As serwisowy, to jedna z naszych cichych, ale skutecznych broni. Jednak AS w rękawie, to cała reprezentacja i sztab, którzy niesamowicie ciężko trenują z pełnym zaangażowaniem przygotowując się do meczu. Asem w rękawie są także przede wszystkim kibice. Przykład najprostszy z możliwych. Hymn A’Capella. Który śpiewany przed meczem deprymuje rywali bardziej, niż najmocniejszy as serwisowy.

M jak Miłość. Miłość bezwarunkowa. Miłość, która mimo wszystko i mimo tego, co mówią nie przychodzi wcale tak od razu. Być może osoby, które pod wpływem emocji po wygranym meczu krzykną: „Kocham ich”. Co prawda po przegranym meczu ta miłość leci daleko w kosmos, no ale uczucia to uczucia, wyznawane mają kroplę prawdy. Jednak wyprowadzając Was z przekonania, że to wszystko na meczach jest przesłodzone…
Ja nie powierzę, komuś swojej pasji. Chociaż chcę nią zarażać. Jedyne, co mogę, to dać gwarancję, że taka miłość ma okres próby naprawdę duży. Nieważne jaki masz staż, ważne, czy poczujesz tą więź, której nie da się opisać słowami. Często dopada zwątpienie, czy Ciebie, czy mnie. To normalne – największą sztuką w kibicowaniu jest podjęcie wyzwania i próby. Jedno nie działa bez drugiego. Wszystkiego uczymy się na błędach.

PODEJMIECIE WYZWANIE? ROZJAŚNIŁAM WAM DROGĘ?
:-)

CIARY!

Czekam na komentarze!
Do jutra!

aga

Motywacja niedzielna, 90 days to PolandVolley

Wszystko tutaj dzieje się 

Jest trzecia w nocy, ruszam na 90 dni przed Mistrzostwami Świata. Nie bez przyczyny otwieram bloga pierwszego dnia czerwca! Jesteście tak jakby moimi dziećmi, moją rodziną, która od dwóch lat nieustannie się powiększa. Prawie 4 tysiące „dzieci”. Robi wrażenie!
PS: Otwierając go też mam swój dzień dziecka :-)

„Wie­rzyć - to znaczy na­wet nie py­tać, jak długo jeszcze ma­my iść po ciemku.”

Prosta motywacja, która nie zawiera w sobie niczego nadzwyczajnego, co więcej, jest jedną z najprostszych, którą odkrywam codziennie – nie tylko w kibicowaniu, ale i w życiu. Ostatnie dwa mecze mega mnie zmobilizowały do tego, żeby przekazać Wam swoje przemyślenia. Każdy z nas wyciągnie z niej inne wnioski.

Wiara.
Dla kibiców wiara jest nieodłącznym elementem życia. Ile razy słyszymy i czytamy „Wierzę w nich do końca”. Bo dla prawdziwych kibiców to prawda… W końcu zaufaliśmy i robimy wszystko, żeby przetrwać w niej trudy sezonu, dobre i złe momenty. No właśnie.

Tak, jak napisałam we wczorajszym poście – czasami nie  wytrzymujemy huśtawki „winner&loser”. Często pojawia się zwątpienie. Często szukamy winnego, obwiniamy trenera, a najlepiej, jakbyśmy zajęli jego miejsce i dyktowali zmiany na boisku. Gdzieś w środku nas zamyka się szufladka: „do końca”, a nieśmiało otwiera się „czy warto wierzyć?”.
Na przestrzeni lat wierzę, że warto i wiem, że Ty też to wiesz. Tylko czasami rozum za dużo razy wkrada się w serce, też tak masz?
Kibic dlatego nie bez kozery często nazywany jest człowiekiem mało obiektywnym. Jednak paradoksalnie nie znaczy to, że to człowiek mijający się z prawdą. My po prostu czujemy sercem, chcemy zawsze najlepiej, najbardziej, wbrew wszystkiemu.
Nigdy nie można zwątpić w to, że cel jest bardzo blisko. Pomimo faktów, nigdy nie można powiedzieć, że odpuszczamy.
Patrzysz czasami na suchy wynik i myślisz, że to już nie ma sensu? Też tak czasami mam, ale wtedy przychodzą mi na myśl słowa naszego hymnu, które tak często Wam piszę. Wstaję. Unoszę Głowę. Mam honor, bo jestem kibicem, jestem zawodnikiem i częścią drużyny.
Mamy obowiązek być jej częścią.
Przez te 90 trudnych dni dla wszystkich – sztabu, zawodników i dla nas, musimy pozostać nieustraszeni. Nie może przestraszyć nas 0:3, które może wpaść nam w Światówce. To trudne, ale z każdej sytuacji musimy wyjść z tarczą.
Łatwiej przełknąć łzę szczęścia, która staje się słodka, jak miód. Jednak gorycz porażki także wpisana jest w nasz niepisany zawód.
Pamiętajcie, że nie mamy nic do stracenia. Że tak wiele zależy także od nas. Przecież to my wypełniamy hale, to my decydujemy o dopingu.
To my niesiemy swoim dopingiem drużynę. Od nas naprawdę wiele zależy.
Widzicie, jak wielką siłę macie? Wypełnicie za 90 dni cały Stadion Narodowy!
Zaśpiewacie Hymn…
Tak głośno
Tak pięknie
Jak tylko Wy potraficie
Potraficie pokazać, że wierzycie,
że macie w sobie iskrę, pasję,
że przyjęliście taki dobry sposób na życie.
Jestem dumna, że jestem częścią Was.
I wierzę, że oni też są dumni z tego, że mają nas.

PS: Czekam na Wasze komentarze, wszelkie opinie, może zastrzeżenia?
Raczkuję jako blogerka :-) więc jestem przygotowana na krytykę.
Piszcie w komentarzach pod postem na blogu.

aga